Słońce. Blaski i cienie
fot. Getty Images

TAKE CARE

/

22.06.22

Słońce. Blaski i cienie

TAKE CARE

/

22.06.22

Słońce. Blaski i cienie

Promienie słońca są główną przyczyną starzenia się oraz nowotworów skóry, a każda opalenizna jest świadectwem uszkodzenia skóry. Nie zmienia to faktu, że częste przebywanie na słońcu wydłuża życie. Świadczą o tym badania, które przeprowadzono w Szwecji z udziałem prawie 70 tys. kobiet. Uczeni wykazali, że aktywne zwolenniczki słońca żyły średnio nawet o dwa lata dłużej niż te, które unikały go za wszelką cenę. Jeśli kobieta lubiła się opalać i zarazem paliła papierosy, żyła mniej więcej tak samo długo jak niepaląca i unikająca słońca. Według biorącego udział w badaniach dr Pelle Lindqvist z Karolinska Institutet unikanie ekspozycji na promieniowanie UV jest czynnikiem ryzyka o podobnej wadze jak palenie papierosów. Nie oznacza to oczywiście, że każda opalenizna jest zdrowa. Szwedzkie badania wykazały, że dobroczynne działanie ma tylko naturalne światło słoneczne. Opalanie w solarium bardziej szkodzi, niż pomaga. Uczestniczki badania, które przez co najmniej 10 lat chociaż raz w miesiącu korzystały z takiej formy opalania się, były obciążone wyższym ryzykiem przedwczesnej śmierci niż te, które unikały takich zabiegów. Poza tym częste korzystanie z solarium przyspiesza starzenie się skóry. To nie wszystko. Badania naukowców z Uniwersytetu Edynburskiego wykazały, że światło słoneczne pomaga obniżyć ciśnienie krwi, zmniejsza ryzyko zawału serca i udaru, a nawet wydłuża życie. O tym, że dzięki ekspozycji na słońce nasze organizmy produkują potrzebną witaminę D, wiadomo nie od dziś. Okazuje się, że pod wpływem promieniowania UV zostaje uwolniony tlenek azotu, który jest odpowiedzialny za obniżenie ciśnienia tętniczego. Ponieważ wysokie ciśnienie mocno przyczynia się do chorób serca i mózgu, jego obniżenie w konsekwencji prowadzi do zmniejszenia ryzyka wystąpienia tych problemów. To odkrycie może sprawić, że lekarze zaczną nas jednak zachęcać do wystawiania się na słońce. Tym bardziej, że według statystyk tylko w Wielkiej Brytanii związane z wysokim ciśnieniem choroby serca i mózgu powodują aż 80 razy więcej zgonów niż rak skóry, którego groźba była do tej pory głównym argumentem przeciwko opalaniu. Szkoccy naukowcy badali ciśnienie 24 ochotników poddanym dwóm sesjom naświetlania. Podczas jednej z nich użyto dwóch rodzajów lamp: emitujących promieniowanie UV oraz cieplnych. W drugiej sesji lampy UV blokowano, działały jedynie lampy cieplne. Wyniki eksperymentu pokazały, że w ciągu godziny po kontakcie z lampami UV ciśnienie krwi u badanych się obniżało. Naukowcy stwierdzili, że to właśnie promieniowanie ultrafioletowe słońca jest korzystne dla ludzi, zwłaszcza tych, którym dolega wysokie ciśnienie. Zdaniem dr Richarda Wellera, naukowca z Uniwersytetu Edynburskiego, prawdopodobne zdrowotne korzyści dla serca przeważają nad ryzykiem zachorowania na raka skóry. Z tego powodu dr Weller z kolegami planuje dalsze badania nad względnym ryzykiem chorób serca i raka skóry u ludzi, którzy przyjęli różne dawki światła słonecznego. Jeśli potwierdzi się, że zmniejsza ono śmiertelność, naukowcy prawdopodobnie będą zmuszeni na nowo przeanalizować dotychczasowe rekomendacje dotyczące opalania. Szczególnie, że jednym z najważniejszych dla zdrowia efektów umiarkowanego opalania się jest produkcja witaminy D3. To dzięki niej mamy mocne kości, lepszą odporność, a krew sprawniej krąży w naszych żyłach. Prawidłowy poziom witaminy D3 zmniejsza też ryzyko wielu nowotworów (w tym raka jelita grubego) oraz łagodzi przewlekłe stany zapalne. Zdaniem naukowców wielu mieszkańców krajów rozwiniętych cierpi na jej przewlekły niedobór, co fatalnie wpływa na zdrowie i skraca życie. Inne pozytywne działania światła słonecznego – choć dobrze udokumentowane – nie są dokładnie wyjaśnione. Tak jak w przypadku niektórych schorzeń autoimmunologicznych i zaburzeń hormonalnych. Wiadomo, że na stwardnienie rozsiane częściej chorują osoby, które urodziły się albo przez długi czas mieszkały tam, gdzie w ciągu roku brakuje słońca. Zaostrzenia tej choroby też częściej zdarzają się zimą niż latem. Podobną zależność obserwuje się dla cukrzycy typu 1. Światło ultrafioletowe pobudza też produkcję beta-endorfiny, zwanej „hormonem szczęścia”. To ona odpowiada za to, że przebywanie na słońcu jest przyjemne i poprawia humor. Jednocześnie wiadomo, że niedobór słońca sprzyja zaburzeniom nastroju. Skrajnym przykładem jest tzw. choroba afektywna sezonowa (SAD), która w naszej szerokości geograficznej w sezonie jesienno-zimowym u wielu osób wpływa na obniżenie nastroju i uczucie osłabienia. Czy to oznacza, że nie warto stosować kosmetyków ochronnych z filtrami? Absolutnie nie, zwłaszcza, jeżeli zależy ci na młodym wyglądzie i zdrowiu twojej skóry. Zwłaszcza, że do typowych i często nieodwracalnych oznak elastozy posłonecznej, czyli fotostarzenia skóry należą: przebarwienia wynikające z zaburzonej pracy melanocytów, silne przesuszenie w wyniku uszkodzenia bariery ochronnej skóry, utrata jędrności skóry na skutek stopniowej degradację kolagenu oraz rozszerzone naczynka i utrwalony rumień. Dlatego zamiast unikać słońca za wszelką cenę, szczególnie w sezonie letnim stosuj kosmetyki z wysokimi filtrami i w rozsądny sposób korzystaj z dobrodziejstw promieni słonecznych.

TEKST Tomek Kocewiak