Ambasadorzy FILLMED. Poznajmy się!
fot. materiały prasowe

TAKE CARE

/

21.01.21

Ambasadorzy FILLMED. Poznajmy się!

TAKE CARE

/

21.01.21

Ambasadorzy FILLMED. Poznajmy się!

Dr n. med. Anna Brzozowska-Jaśkiewicz jest ambasadorką Fillmed Laboratoires, specjalistą neurologiem oraz szkoleniowcem i uznaną ekspertką w dziedzinie medycyny estetycznej. W 2006 roku ukończyła Uniwersytet Medyczny im. prof. Feliksa Skubiszewskiego w Lublinie. Pełna energii, zawsze uśmiechnięta i troskliwa, od wielu lat dba o zdrowie i ładny wygląd pacjentek, które cenią ją za opanowanie i dbałość o naturalne efekty zabiegów medycyny estetycznej. Dr Brzozowska-Jaśkiewicz jest autorką bloga „Dr Neuro Beauty" w którym z pasją i w przystępny sposób pisze o neurologii, medycynie estetycznej i life style’u, a prywatnie mamą 10-letniego Jasia, żoną Michała oraz szczęśliwą posiadaczką Witusia, yorka o niespożytej energii.  W czasie wolnym nasza ambasadorka intensywnie trenuje na siłowni, dużo czyta, a kiedy tylko może staje się prawdziwą królową parkietu i z wdziękiem tańczy rumbę!

Jesteś neurologiem, skąd pomysł na medycynę estetyczną ?
To było dla mnie bardzo naturalne, bo w pewnym momencie zaczęłam stosować toksynę botulinową w leczeniu pacjentów neurologicznych cierpiących z powodu migreny, dystonii, niedowładu spastycznego po udarze mózgu lub dziecięcego porażenia mózgowego. Przyznam, że było mi trochę szkoda nie wykorzystać wiedzy o toksynie i między innymi z tego powodu zainteresowała mnie medycyna estetyczna. Wchodziłam w ten temat bardzo stopniowo i na początku robiłam tylko botoks, ale z czasem bardzo polubiłam zabiegi estetyczne i postanowiłam dalej szkolić się w tym kierunku. Zwłaszcza, że akurat w tym czasie zrezygnowałam z pełnowymiarowej pracy w szpitalu — zostały mi same dyżury, przyjmowałam pacjentów w poradni i przyznam, że zaczęło mnie trochę nosić. Oczywiście kontakt z pacjentami neurologicznymi, których prowadziłam od lat, zawsze był dla mnie źródłem ogromnej satysfakcji, ale potrzebowałam nowych wyzwań, bo w życiu lubię mieć poczucie, że cały czas uczę się czegoś nowego.

Pamiętasz moment w którym zdecydowałaś, że będziesz studiować medycynę?
Już od piątej klasy szkoły podstawowej wiedziałam, że chcę być lekarzem. Po części wynika to pewnie z faktu, że byłam dość chorowitym dzieckiem i często chodziłam z mamą do lekarza. Pamiętam, że ogromne wrażenie robiła na mnie wizyta u doktora, zwłaszcza wypisywanie recept i te  wszystkie karteczki porozkładane na biurku lekarskim. Potem jak wracałam do domu, to rozkładałam wszystkie swoje misie i lalki, zasiadałam przy stole i od razu zabierałam się do pracy — wypisywałam recepty, odbierałam telefony, a w szczególnie ciężkich przypadkach wzywałam nawet pogotowie ratunkowe! Myślę, że to ogromne zaangażowanie i troskę o pacjenta mam w sobie do dzisiaj i chyba jestem taką siłaczką, która przepracowała wiele długich lat w ramach NFZ, przyjmując czasami po 50 pacjentów jednorazowo. 

A nie brakuje ci czasem neurologii?
Ale ja przecież wciąż przyjmuję pacjentów neurologicznych, tylko teraz już tylko w gabinecie, bo po wielu latach zrezygnowałam z pracy w poradni. Zresztą nie będę ukrywać, że moją decyzję przyspieszyły teleporady, bo uważam, że przez telefon można się umówić na kawę, a nie leczyć ludzi. Nie zmienia to faktu, że nadal prowadzę swoich wieloletnich pacjentów, a czasami nawet całe rodziny i bardzo to sobie cenię. Myślę, że pozwala mi to zachować równowagę, bo tutaj mam do czynienia z pacjentem chorym i często stykam się z trudnościami natury społecznej, a na drugim biegunie jest medycyna estetyczna skierowana głównie do osób zdrowych, które po prostu chcą ładnie wyglądać i mieć lepsze samopoczucie. Nie zmienia to faktu, że szczery zachwyt pacjentki, która często po jednym zabiegu estetycznym wygląda znacznie młodziej, daje mi ogromnie dużo satysfakcji.

Zależy ci na efekcie metamorfozy?
Na pewno bardzo mnie cieszy jak pacjentka wstaje z fotela i mówi wow, ale nie dlatego, że nie poznaje się w lustrze, tylko dlatego, że wygląda zdecydowanie lepiej i czasami nawet o 10 lat młodziej. Z tego powodu, szczególnie przy zabiegach wolumetrycznych, lubię najpierw zrobić jedną połówkę twarzy i pokazać pacjentce widoczną różnicę przed i po, co oczywiście bardzo cieszy nas obie! Natomiast zupełnie nie w moim stylu są radykalne zmiany wyglądu, bo nie znoszę rozdmuchanych efektów i dbam o to, żeby wszystkie moje pacjentki wyglądały bardzo naturalnie i elegancko. Oczywiście w gabinecie zdarzają się sytuacje kiedy pacjentka chce mnie przekonać do swojej wizji, ale w takich sytuacjach potrafię być kategoryczna i zazwyczaj odmawiam. Jednocześnie nie potrafiłabym namówić pacjentki na zabieg w który sama nie wierzę. Uczciwość i wiedza medyczna przede wszystkim.

Lubisz edukować pacjentów?
Zdecydowanie tak i między innymi z tego powodu zaczęłam pisać blog "Dr Neuro Beauty" https://drneurobeauty.blog/ o którym lubię myśleć, że jest takim moim gabinetem w sieci, w którym rozmawiam z pacjentem na ciekawe i bliskie mi tematy, związane oczywiście z neurologią, medycyną estetyczną i szeroko rozumianym lifestyle'em. Blog dopiero raczkuje, ale staram się przynajmniej co dwa tygodnie opublikować ciekawy artykuł, pisany bardzo przystępnym językiem, bo zależy mi żeby się go dobrze czytało i była to lektura łatwa i przyjemna. Muszę przyznać, że sama przy tej okazji sporo się uczę i ciągle coś sprawdzam, a że jestem typowym molem książkowym, to sprawia mi to ogromną radość.

Masz swoje sposoby, żeby się zrelaksować i zapomnieć o pracy?
Na pewno bardzo ważny w moim życiu jest sport i tak naprawdę każdy dzień zaczynam od intensywnego treningu, który daje mi energię na cały dzień. Zawsze lubiłam się ruszać, ale od sześciu lat regularnie ćwiczę z trenerem personalnym i w tym czasie miałam tylko jedną krótką przerwę związaną z chwilowym spadkiem formy. Na pewno też bardzo angażuje mnie wychowanie mojego wspaniałego syna, 10-letniego Jaśka, który jest zapalonym sportowcem i od lat trenuje akrobatykę. Zaczął ćwiczyć tak wcześnie chyba dlatego, że często zabierałam go ze sobą na siłownię, a może po prostu mamy to we krwi? Ja też w jego wieku byłam bardzo aktywna fizycznie i od 6. roku życia intensywnie trenowałam taniec towarzyski w wojewódzkim domu kultury w Tarnobrzegu.

A nie chciałaś nigdy tańczyć zawodowo? 
Uwielbiałam to robić i tak naprawdę tańczyłam aż do trzeciej klasy liceum, ale zawsze najważniejsza była dla mnie medycyna! W momencie kiedy zaczęły się korepetycje na studia, na które musiałam jeździć aż do Lublina, to zwyczajnie zabrakło już czasu na taniec. Nie zmienia to faktu, że do dzisiaj uwielbiam tańczyć i jak tylko jest okazja, to zawsze jestem pierwsza na parkiecie!

ROZMAWIAŁ Tomek Kocewiak