Ostatnio coraz więcej mówi się o niedoborze witaminy D3, który może w pewnym stopniu wynikać z unikania słońca i stosowania kosmetyków z filtrami. Oczywiście witamina D3 w ludzkim organizmie jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania kości oraz może wzmacniać nasz układ odpornościowy i działać przeciwzapalnie. I prawdą jest, że choć można ją dostarczać z pożywieniem albo w formie suplementów, to jej aktywna i najlepiej przyswajalna postać jest syntetyzowana w skórze pod wpływem ultrafioletu. Nie zmienia to jednak faktu, że duże dawki promieniowania UV na pewno nie są obojętne dla zdrowia i sprzyjają powstawaniu nowotworów skóry. Zresztą o niekorzystnym działaniu słońca na skórę na pewno nie trzeba przekonywać osób, które doświadczyły udaru cieplnego, mają skłonność do przebarwień, cierpią z powodu rumienia albo miały styczność z rakiem skóry. Generalnie zasada jest bardzo prosta — jeżeli masz jasną skórę, to nie wolno ci się opalać i kropka. Jeżeli w dodatku jesteś kobietą po 40. roku życia, to przez całe lato, czyli w Polsce od maja do końca sierpnia, powinnaś na co dzień chronić twarz kosmetykiem z SPF 50 i w przypadku niedoborów suplementować witaminę D3. Przy okazji warto pamiętać, że aby utrzymać jej właściwy poziom, wystarczy w sezonie letnim wystawiać skórę np. ramion albo nóg na działanie promieni słonecznych tylko na 15 minut dziennie, przynajmniej dwa razy w tygodniu, a to przecież tyle, co krótki spacer w miłym towarzystwie.
Fizyczne, a może chemiczne? Jakie filtry wybrać? Jeszcze do niedawna wydawało się, że filtry mineralne są najbezpieczniejsze dla człowieka i środowiska naturalnego. Dzięki zawartości tlenków tytanu i żelaza, które działają na zasadzie lustra, bardzo skutecznie odbijają promieniowanie UV i o ile ich nie zetrzemy albo nie zmyjemy, to od momentu nałożenia na skórę, chronią ją praktycznie przez cały dzień. Jednak to co jest ich zaletą, sprawia, że ich stosowanie bywa kłopotliwe, bo zazwyczaj zostawiają na skórze tłusty film i nadają jej specyficzny, biały kolor. Poza tym okazało się, że zwłaszcza zmikronizowany tlenek tytanu wcale nie jest obojętny dla środowiska naturalnego i ogromne jego ilości można znaleźć w piasku na plażach na całym świecie. Z kolei wiele kosmetyków z filtrami chemicznymi zostało zakazanych np. na Hawajch, bo najczęściej wykorzystywane w przemyśle kosmetycznym: oktokrylen, benzofenon i oksybenzon niszczą rafę koralową i w związku z tym można by się zastanawiać, czy ich używanie jest na pewno obojętne dla ludzkiego organizmu.
Na szczęście coraz więcej nowoczesnych firm kosmetycznych idzie z duchem czasów i dba o to, żeby kosmetyki z filtrami były przyjazne dla środowiska naturalnego i przede wszystkim nieszkodliwe dla człowieka. Tak jest w przypadku laboratoriów SVR w których po czterech latach wytężonej pracy udało się opracowwać idealną kompozycję filtrów, które zapewniają bardzo wysoką ochronę przeciwsłoneczną i jednocześnie są całkowicie bezpieczne dla układu endokrynnego człowieka oraz dla środowiska morskiego. Wybrane preparaty z linii Sun Secure przeszły testy biodegradowalności OECD 301F, a także skrupulatne testy eko-toksyczności na glonach (ISO 10253) i bezkręgowcach wodnych (ISO 14669) — dwóch gatunkach należących do rodzin zooplanktonu i fitoplanktonu, które są niezbędne do prawidłowego rozwoju koralowców. Poza tym naukowcy z SVR zadbali o nasz komfort, bo produkty Sun Secure mają ultralekkie konsystencje i dzięki temu zdecydowanie łatwiej je stosować. A to jak się okazuje ma niebagatelne znaczenie, bo jednym z najczęściej wymienianych powodów unikania kosmetyków z filtrami UVA/UVB jest ich tłusta konsystencja i pozostawianie białych smug na skórze.
Nakładanie kosmetyków z filtrami to nie tylko kwestia urody, ale przede wszystkim zdrowia i warto robić to regularnie, bo statystyki pokazują, że zachorowalność na nowotwory skóry wciąż rośnie. Na pewno najczęstszym z nich jest podstawnokomórkowy, który rzadko daje przerzuty i choć praktycznie nie zagraża życiu człowieka, to wymaga leczenia lub resekcji. Powstaje on przede wszystkim u osób starszych na skórze poddawanej działaniu promieniowania słonecznego — głównie na twarzy, grzbietach dłoni i pozbawionej włosów skórze głowy u mężczyzn. Ryzyko jego powstania zwiększają oparzenia słoneczne w dzieciństwie, nadmierna ekspozycja na słońce oraz przede wszystkim niestosowanie filtrów ochronnych. Dużo bardziej niebezpieczny jest wysoce złośliwy czerniak, który najczęściej dotyka osób o jasnej karnacji, szczególnie narażonych na promieniowanie słoneczne. Z tego powodu najwyższą na świecie zachorowalność na nowotowory skóry notuje się w Australii i Nowej Zelandii, ale także w bogatych krajach europejskich i w Stanach Zjednoczonych. W Europie mamy do czynienia z paradoksem, bo najwięcej zachorowań na raka skóry obserwuje się u Szwedów i Norwegów, czyli mieszkańców rejonów najbardziej wysuniętych na północ, gdzie lato jest krótkie i przez większą część roku brakuje światła. Jednak z tęsknoty za słońcem i dobrym samopoczuciem, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, Skandynawowie wygrzewają się w solariach albo masowo wyjeżdżają na egzotyczne wakacje i unikają stosowania filtrów. W takiej sytuacji bardzo łatwo o poparzenia słoneczne, które jak pokazują badania, są główną przyczyną pojawiania się z wiekiem nowotworów skóry, w tym także czerniaka, który zdiagnozowany zbyt późno, zwykle jest śmiertelny.
TEKST Tomek Kocewiak

fot. Getty Images
TAKE CARE
/
17.06.21
Wakacyjny flirt z filtrem
TAKE CARE
/
17.06.21