Usta (jak) spod igły
fot. Getty Images

TAKE CARE

/

11.12.20

Usta (jak) spod igły

TAKE CARE

/

11.12.20

Usta (jak) spod igły

O efekcie czerwonej szminki i jej pozytywnym wpływie na samopoczucie można by pisać bez końca, ale jedno jest pewne — czasami samo pomalowanie ust wystarczy, żebyś momentalnie poczuła się nie tylko atrakcyjnie i kobieco, ale także bardziej profesjonalnie, co ma niebagatelne znaczenie podczas spotkań służbowych online, które ostatnio stały się naszą codziennością. W kwestii malowania ust też wiele się zmieniło i dzisiaj nikt nie robi tego, żeby je powiększyć lub zmienić ich kształt, bo od tego jest medycyna estetyczna i w pewnym sensie, igła zastąpiła konturówkę, czy powiększający błyszczyk z ekstraktem z ostrych papryczek chili. To co pozostało niezmienne, to odwieczne kobiece marzenie o pięknych, zmysłowych ustach w apetycznym kolorze.

Nie zawsze tak było i pilnie strzeżonym sekretem idealnych ust Marylin Monroe było malowanie ich aż pięcioma szminkami w różnych odcieniach czerwieni, przez co jej makijażysta Allan „Whitey” Snyder musiał się napracować zanim uzyskał efekt pełnych i apetycznych warg, które obok platynowego blondu uczyniły Normę Jeane Mortenson ponadczasowym symbolem seksu. Dzisiaj na taki precyzyjny i kilkuetapowy makijaż ust, nieuchronnie kojarzący z efektami specjalnymi, nikt nie miałby czasu. Może inaczej jest w przypadku instagramowych influencerek dla których dbanie o piękny wygląd jest kwestią przetrwania w wirtualnym świecie mediów społecznościowych oraz sposobem zarabiania na życie. Jednak nie ma co ukrywać — nawet najbardziej profesjonalny makijaż nie zastąpi zabiegów medycyny estetycznej, a próba zmiany kształtu, czy powiększenia ust za pomocą pomadki i konturówki może wyglądać groteskowo. Zresztą po co się męczyć, skoro w pewnych rękach doświadczonego lekarza medycyny estetycznej nawet najbardziej przeciętne albo asymetryczne usta mogą stać się bliskie ideału! W IN&OUT jesteśmy przekonani, że najlepsze efekty daje właśnie połączenie zabiegów estetycznych z czerwoną szminką, bo tylko na zadbanych i dobrze nawilżonych ustach taki makijaż wygląda naprawdę perfekcyjnie i jest wyjątkowo trwały. 

Oczywiście w kontekście zabiegów medycyny estetycznej najczęściej mówi się o powiększaniu ust, ale to tylko jedna z wielu opcji dostępnych w gabinecie medycyny estetycznej. — Biorąc pod uwagę nasze dzisiejsze możliwości z ustami możemy zrobić prawie wszystko, ale dla mnie zawsze najważniejszy jest pacjent i jego indywidualne potrzeby — mówi dr Monika Goroszewska  ekspertka i Ambasadorka FILLMED. — Zabiegi modelowania ust to dla nas lekarzy bardzo gorący temat, bo w tej dziedzinie wciąż mnóstwo się dzieje. W ciągu ostatnich 10 lat nie tylko pojawiło wiele nowych, naprawdę doskonałych preparatów z kwasem hialuronowym, ale przede wszystkim bardzo rozwinęły się same techniki podawania wypełniaczy. Poza tym nie bez znaczenia jest też nasza obecna, zdecydowanie lepsza niż przed laty, wiedza anatomiczna, która pozwala uzyskać nie tylko spektakularne efekty zabiegowe, ale także oznacza dużo mniejsze ryzyko powikłań i co za tym idzie zwiększony profil bezpieczeństwa zabiegów — wyjaśnia dr Goroszewska. — Usta możemy nie tylko głęboko nawilżyć i zadbać o ich młodszy wygląd, ale także zlikwidować asymetrię, zaznaczyć sam kontur albo uwypuklić łuk kupidyna i to wszystko bez ich powiększania, czy dodawania dużej objętości. Efekty wybranego zabiegu są uzależnione głównie od preparatu, który podajemy w usta i w przypadku rewitalizacji czy samego nawilżenia czerwieni wargowej najlepiej sprawdzają się preparaty FILLMED o rzadszej konsystencji, które nie dają efektu wolumetrycznego, jak na przykład M-H 18 z kwasem hialuronowym i glicerolem, ART FILLER Fine Lines, czy NCTF 135 HA. Ale oczywiście tutaj wszystko zależy od pacjentki, bo innego preparatu używam w przypadku dwudziestokilkuletniej dziewczyny u której nad ustami pojawiły się pierwsze zmarszczki palacza, niż u dojrzałej kobiety po 50. roku życia, której wargi z wiekiem utraciły swoją objętość, stały się przesuszone i zwiotczałe — dodaje lekarka. 

W dzisiejszych czasach efekty modelowania ust kwasem hialuronowym mogą być dyskretne i wyglądać bardzo naturalnie, co nie zmienia faktu, że na specjalne życzenie lekarz może dokonać ich prawdziwej metamorfozy. Wiele zależy od aktualnie panującej mody, bo nie każdy wie, że w medycynie estetycznej, podobnie jak w przemyśle kosmetycznym, regularnie pojawiają się nowe trendy, które w dużej mierze wyznaczają kierunek rozwoju tej stosunkowo młodej gałęzi medycyny.— Tak naprawdę do pogłębiania własnej wiedzy najbardziej motywują mnie pacjentki, które z roku na rok są coraz lepiej wyedukowane i nie będę ukrywać, także coraz bardziej wymagające. Jeszcze kilka lat temu wszystkie kobiety korzystające z zabiegów medycyny estetycznej chciały wyglądać tak samo, ale na szczęście to się zmieniło i choć pacjentki dalej marzą o pięknych ustach, to przede wszystkim zależy im na bardzo naturalnym efekcie. — mówi dr Goroszewska. — Z drugiej strony moda modą, ale nie zawsze jestem w stanie podczas jednego zabiegu spełnić wszystkie oczekiwania dziewczyny, której zależy na szybkim efekcie wow i na przykład bardzo modnych ostatnio Russian Lips. Ta metoda pozwala uzyskać bardzo wydatne usta o ładnie podkreślonym konturze w kształcie serca, ale ze stosunkowo niską projekcją profilową, czyli bez efektu „kaczego dzióbka”. Wszystko zależy od wyjściowego stanu ust pacjentki, ale efekt Russian Lips rzadko daje się osiągnąć w trakcie jednego zabiegu i bardzo często potrzebne są nawet trzy wizyty, w przynajmniej dwutygodniowych odstępach, żebyśmy razem z pacjentką była zadowolone z końcowego efektu zabiegu. Przy okazji warto pamiętać, że tak naprawdę najpiękniejsze i najbardziej spektakularne rezultaty można osiągnąć tylko w przypadku ust, które wcześniej nigdy nie były dotknięte igłą. Dlatego zawsze najważniejszy jest tak zwany „pierwszy raz" i trzeba się dobrze zastanowić nad wyborem lekarza w którego ręce oddajemy przecież nie tylko same usta, ale i naszą urodę — przestrzega dr Monika Goroszewska.

TEKST Tomek Kocewiak