Żyjemy w bardzo niespokojnych czasach, a poziom stresu i lęku rośnie z każdym kolejnym komunikatem o ilości zakażeń koronawirusem. Przewlekły stres niekorzystnie wpływa nie tylko na nasze samopoczucie i zdrowie, ale sprzyja także pogorszeniu się wyglądu skóry i pojawianiu wyprysków. Wszystkiemu winny jest zbyt wysoki poziom kortyzolu, który zwłaszcza w sytuacji przedłużającego się stresu, wywołuje stany zapalne oraz wpływa na pojawianie się uciążliwych chorób dermatologicznych — trądziku, egzemy i łuszczycy. Wysokie stężenie kortyzolu we krwi prowadzi także m. in. do rozpadu cząsteczek kolagenu odpowiedzialnego za sprężystosć i młody wygląd skóry oraz osłabia jej naturalne funkcje ochronne co prowadzi do przesuszenia cery i zwiększonej wrażliwości. Mimo, że nie jest łatwo samodzielnie zmniejszyć poziom kortyzolu w organizmie, to namawiamy do wypróbowania kilku sposobów, które pomogą ci poczuć się trochę lepiej na co dzień — a to na pewno wpłynie na poprawę kondycji i ładniejszy wygląd twojej cery.
Seks i sen. Koniecznie w tej kolejności.
Podczas głębokiego, nieprzerywanego snu, poziom kortyzolu spada, a proporcjonalnie rośnie stężenie beta-endorfin, hormonu wzrostu i oksytocyny, zwanej „hormonem miłości”. Dlatego jeżeli śpisz za krótko, to nie dajesz szansy naturalnym substancjom przeciwzapalnym i poprawiającym samopoczucie na wyrównanie poziomu „hormonu stresu”. Niestety wysypianie się nie zawsze jest możliwe, zwłaszcza gdy odczuwasz przewlekłe napięcie. Dlatego w sytuacji awaryjnej, gdy nie możesz zasnąć, a liczenie baranów okazuje się mało skuteczne, spróbuj samodzielnie podnieść poziom oksytocyny — zgaś światło i chwyć za wibrator! Ponieważ twoje libido zawsze się zmniejsza gdy masz spadek nastroju i po prostu możesz nie mieć ochoty na seks, warto w sytuacji stresowej potraktować masturbację jako przyjemne ćwiczenie, a nie sposób na rozładowanie napięcia seksualnego. Wbrew pozorom ma to sporo sensu, bo podczas każdego orgazmu twoje ciało wydziela spore dawki oksytocyny, która działa uspokajająco, ułatwia zasypianie oraz obniża podwyższony poziom kortyzolu.
Tu i teraz. Proste czynności i rytuały najlepsze na zmartwienia.
Zawsze wtedy gdy masz poczucie utraty kontroli nad własnym życiem, skup się na wykonywaniu nieskomplikowanych, powtarzalnych czynności, które dadzą ci może niewielkie, ale jakże kojące i potrzebne teraz poczucie własnej sprawczości. Satysfakcjonujące może być sprzątnięcie garażu, ugotowanie troche bardziej skomplikowanej kolacji, czy nawet dokończenie czytanej książki. Tak naprawdę liczy się szybko widoczny efekt, który naprawdę poprawia samopoczucie! Nie zapominaj też o terapeutycznym działaniu prostych, powtarzanych codziennie rytuałów pielęgnacyjnych. Starannie wykonany wieczorny demakijaż, nałożenie maski lub serum, a nawet krótki automasaż twarzy zajmie ci nie więcej niż 10 minut dziennie i w przeciwieństwie do czytania przygnębiających wiadomości, czy śledzenia nowych postów na Instagramie na pewno pomoże ci się zrelaksować i na moment zapomnieć o pandemii, która opanowała świat. Jeżeli dodatkowo, w trakcie tych prozaicznych czynności, uda ci się poczuć odrobinę przyjemności, to sygnał, że zmierzasz w dobrym kierunku i stężenie kortyzolu w twojej krwi powoli się zmniejsza.
Łzy. Emocjonalny wentyl.
Płacz to zdecydowanie najłatwiejszy, najbardziej naturalny i niewymagający wysiłku sposób na wyregulowanie poziomu kortyzolu w organizmie. Dlatego warto przełamać tabu dotyczące płakania i potraktować je jako naturalną czynność fizjologiczną, która pełni swoje określone funkcję. Kontrolowane płakanie jest sztuką i mimo, ze brzmi to zaskakująco, warto robić to w przemyślany sposób. Szczególnie, że po przepłakanej nocy rzadko kto wygląda i czuje się dobrze następnego dnia — wszystkiemu winna jest opuchnięta twarz i oczy oraz zaczerwieniona, mocno podrażniona przez słone łzy cera. Z tego powodu sesję oczyszczającego płaczu warto zaplanować sobie wcześniej, szczególnie w okresach gdy emocje i łzy wypełniają cię po brzegi i masz poczucie, ze niewiele ci potrzeba, żeby się rozpłakać. W takiej sytuacji usiądź w wygodnej pozycji z głową w górze, rozluźnij barki i po prostu pozwól łzom płynąć. Dzięki temu przekrwienie oczu będzie mniejsze, siła grawitacji ograniczy obrzęki twarzy, a ty na pewno poczujesz się lżej. Jeśli chodzi o same łzy, to zawsze warto spłukać je wodą lub nawet zmyć delikatnym płynem do demakijażu, a następnie koniecznie nałożyć na twarz ulubiony kosmetyk o działaniu nawilżającym.
