Według Światowej Organizacji Zdrowia WHO aż 92 procent ludzi na całym świecie jest narażonych na działanie zanieczyszczeń obecnych w powietrzu, które są nie tylko niebezpieczne dla naszego zdrowia, ale także niezwykle szkodliwe dla skóry. Poddawana niemal każdego dnia działaniu pyłów drobnocząsteczkowych, toksyn i metali ciężkich z czasem przestaje sobie z nimi radzić, co skutkuje podrażnieniami, przewlekłym stanem zapalnym i jej przyspieszonym starzeniem.
— Na powierzchni skóry znajdują się wyspecjalizowane receptory AHR (Aryl Hydrocarbon Receptor), które reagują na zanieczyszczenia znajdujące się w powietrzu i stymulują gruczoły łojowe do produkcji zwiększonej ilości sebum, a to może prowadzić do zatkania ich ujścia i powodować trądzik — mówi dr n. med. Andrzej Szmurło, dermatolog z warszawskiej Kliniki dr Chlebus. — Poza tym, w wyniku stresu oksydacyjnego, czyli ogromnej ilości wolnych rodników, skóra starzeje się dużo szybciej, pojawiają się na niej zmarszczki i przebarwienia, a nawet zmiany nowotworowe. Widać to zresztą u nałogowych palaczy papierosów, bo w zanieczyszczonym powietrzu, tak jak w dymie papierosowym, występują toksyczne substancje smoliste pochodzące bezpośrednio ze spalania tytoniu — wyjaśnia dr Szmurło.
Zbadano, że w dymie papierosowym jest 6000 substancji chemicznych, w tym bardzo toksyczne wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), które powstają także w trakcie spalania drewna iglastego, palenia w piecach koksowniczych oraz występują w spalinach samochodowych. Okazuje się, że cząsteczki WWA mogą powodować raka skóry, zwłaszcza w połączeniu z promieniowaniem UVA, bo ta niefortunna kombinacja generuje ogromną ilość wolnych rodników.
Jak sobie z nimi radzić? — Poza niewychodzeniem z domu, jedyne co tak naprawdę możemy zrobić, to stosować na co dzień preparaty z antyoksydantami, które w dużym stopniu neutralizują toksyczne działanie bardzo zanieczyszczonego powietrza — tłumaczy Andrzej Szmurło. — Najlepiej przebadane jest działanie witamin C i E, glutationu (tripeptyd) oraz substancji z grupy polifenoli pochodzenia roślinnego: m. in. resweratrolu, floretyny, kofeiny czy kwasu ferulowego. Jeżeli chodzi o witaminę C to warto pamiętać, że jest wyjątkowo nietrwała i ulega rozpadowi w kontakcie z tlenem albo wysoką temperaturą. Z tego powodu od stężenia, dużo większe znaczenie ma jej stabilność, którą zwiększa na przykład dodatek kwasu ferulowego. Zresztą najbardziej skuteczne w walce z wolnymi rodnikami jest połączenie kilku przeciwutleniaczy, które wzajemnie się uzupełniają i dzięki temu są bardziej skuteczne — dodaje dermatolog.
W Polsce największym problemem są jednak pyły zawieszone, bo naszą narodową specjalnością jest smog pyłowy, który powstaje zimą przy mroźnej pogodzie wyżowej i zdecydowanie różni się od smogu londyńskiego czy kalifornijskiego (chemicznego). — W Polsce w warunkach tzw. smogu zimowego mamy wysokie stężenie pyłów, zwłaszcza PM10 i PM2,5, a także benzopirenu powodującego raka płuc, bo w naszym kraju źródłem zanieczyszczeń jest przede wszystkim spalanie węgla i paliw stałych w piecach węglowych — mówi w rozmowie z PAP dr hab. Grzegorz Wielgosiński, profesor na Wydziale Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej. — Z największym smogiem mamy do czynienia w Polsce zwłaszcza wtedy, gdy jest bardzo zimno i wszyscy grzeją domy na potęgę, przez co rośnie emisja z pieców domowych, a z drugiej strony mamy zjawisko inwersji, gdzie Słońce ogrzewa atmosferę, a powierzchnia Ziemi jest mocno wychłodzona. W nocy następuje wypromieniowanie ciepła i znaczne spadki temperatur przy gruncie, a to właśnie są warunki sprzyjające rozwojowi smogu — wyjaśnia prof. Wielgosiński.
W polskim powietrzu (głównie w pyle PM10) znajdują się metale ciężkie, takie jak ołów, nikiel, arsen, czy rtęć, które nie tylko osłabiają właściwości ochronne skóry, ale przede wszystkim wiążąc się z białkami w skórze mogą powodować alergie kontaktowe. Jak radzić sobie z pyłem z zanieczyszczonego powietrza, który gromadzi się na naszej skórze? Najbardziej intuicyjne wydaje się częstsze mycie skóry i stosowanie tzw. kosmetyków antysmogowych, których działanie głównie sprowadza się do głębokiego oczyszczania cery. A to, jak się okazuje, może być bardzo niekorzystne.
— Nie jestem zwolennikiem nadmiernego mycia skóry bo przy okazji pozbawiamy ją naturalnych substancji ochronnych. Może miałoby to sens, gdyby później znaleźć się w idealnie czystym środowisku, a przecież tak nie jest. Obnażona skóra jest jeszcze bardziej narażona na szkodliwe działanie zanieczyszczonego powietrza i wnikanie pyłów do naskórka. Odradzam też stosowanie na twarzy pilingów z drobinkami, czy specjalnych szczoteczek, które mogą wywoływać podrażnienia oraz z czasem prowadzić do Hypersensitive Skin Syndrome (HSS) wynikającego najczęściej ze stosowania nadmiernej ilości kosmetyków, a także zbyt agresywnych zabiegów pielęgnacyjnych — ostrzega dr Andrzej Szmurło. — Z mojego punktu widzenia najlepsze jest stosowanie mieszaniny oleju lnianego z wodą wapienną albo zwykłej oliwki, która w delikatny i bezpieczny sposób rozpuszcza pozostałości makijażu i wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia na skórze — mówi dermatolog.
TEKST Tomek Kocewiak
