A planety szaleją
fot. Cristian Escobar

FEEL GOOD

/

28.12.20

A planety szaleją

FEEL GOOD

/

28.12.20

A planety szaleją

Czy wystarczy ci sama informacja, że według tzw. horoskopu gazetowego jestem zodiakalnym Wodnikiem?
Oznacza to, że w momencie twojego urodzenia Słońce przebywało w znaku Wodnika, a to całkiem sporo mówi o twoim temperamencie i poczuciu własnej tożsamości, która jest zabarwiona archetypem Wodnika. Pewnie jesteś niezależny i lubisz wyróżniać się z tłumu, a to, co masowe i tradycyjne, budzi twoją awersję. Słońce określa też pokłady witalności oraz to, co każdego z nas motywuje do działania. Można nawet powiedzieć, że wyznacza naszą drogę życiową. Wodniki rodzą się po to, żeby chodzić własnymi ścieżkami i wyprzedzać swoje czasy. Ale to nie koniec opowieści o tobie, bo Słońce stanowi tylko jedną dziesiątą część horoskopu urodzeniowego. W naszym układzie słonecznym mamy przecież jeszcze inne planety. Żeby dowiedzieć się o tobie więcej, potrzebowałabym dokładną datę i godzinę urodzenia, żeby odczytać twój horoskop urodzeniowy.

Co to takiego? 
Horoskop urodzeniowy to układ planet na niebie obecny w momencie urodzenia. Jak już ustaliliśmy, w twoim przypadku Słońce było w Wodniku, ale oprócz niego mamy jeszcze inne planety osobiste, czyli Księżyc, Wenus, Marsa i Merkurego, które w największym stopniu wpływają na naszą osobowość. A także Jowisza i Saturna, które są planetami społecznymi oraz Urana, Plutona i Neptuna, uznawanych za planety pokoleniowe. Każda z nich jest w określonym znaku, dlatego są w nas różne astrologiczne archetypy. Dzięki znajomości godziny urodzenia możemy dowiedzieć się, w jakich domach astrologicznych przebywają te planety i jakie obszary życia aktywizują — między innymi relacji, kariery, finansów, nauki i zdrowia. Wszystkie z nich i każda z osobna oddziaływały na ciebie w momencie urodzenia i nadal mają wpływ na twoją osobowość i koleje losu. Jeżeli były połączone harmonijnie, w twoim życiu pojawiają się pewne ułatwienia, masz określone talenty i mocne strony. A jeśli panowała między nimi dysharmonia, to dała ci konflikty wewnętrzne i trudności życiowe, które mogą inspirować cię do pracy nad sobą i samorozwoju. W każdym horoskopie są i jedne i drugie połączenia, w pewnych obszarach nam jest łatwiej, w innych mamy więcej wyzwań.

Czyli to co się stało, to się nie odstanie? Czy horoskop urodzeniowy pozostaje niezmienny przez całe moje życie?
Do pewnego stopnia tak. Można powiedzieć, że to rodzaj matrycy osobowości i poruszasz się w obrębie tego, co masz w niej zapisane. Oczywiście, masz swój indywidualny pakiet zachowań i zawsze możesz próbować wybrać, to co jest dla ciebie bardziej korzystne. Jednocześnie chyba lepiej mieć świadomość, że pewnych uwarunkowań nie przekroczymy. Na przykład osoba mająca Marsa w znaku, który go osłabia, albo który jest zablokowany nieharmonijnymi aspektami, nigdy nie zostanie wyczynowym sportowcem, chociaż może pracować nad swoją formą fizyczną. A ktoś, kto urodził się z Wenus w Rybach, będzie miał raczej tendencję do podporządkowywania się w relacjach, a stawiania granic przyjdzie mu się uczyć. Poza tym na nasz osobisty układ 10 planet cały czas oddziałuje aktualny ruch planet na niebie. Obserwacja tego zjawiska to astrologia prognostyczna, która wskazuje, jakie energie planet w konkretnym momencie na nas oddziałują. Czas tranzytu Saturna przez Wenus może przynieść nam kryzys w związku, który warto wykorzystać do zmiany schematów, determinujących nasze relacje. Będzie to zapewne proces mozolny i długotrwały, ale oczyszczający. Kiedy na Wenus wpływa Uran, też możemy uwolnić się od toksycznych wzorców, ale najprawdopodobniej przebiegnie to w sposób nagły i skończy się rozstaniem. Każdy z nas na te tranzyty odpowie na swój sposób, który zapisany jest w jego horoskopie. Na przykład ten, kto ma silnego urodzeniowego Urana, zerwanie przyjmie z ulgą, a saturniczne procesy będą go niecierpliwić i złościć.

Zbliża się upragniony przez wszystkich koniec roku. Czy jest szansa, że kolejny będzie lepszy?
Kończący się właśnie rok był rzeczywiście wyjątkowy pod wieloma względami. Z punktu widzenia astrologii możemy wskazać winowajców pandemii — to planety Saturn i Pluton, które spotkały się w znaku Koziorożca. Każda z nich z osobna działa w sposób niezwykle wymagający i trudny, a razem przyniosły światowy kryzys na wielu poziomach. Za ich sprawą poznaliśmy ograniczenia, izolację społeczną, skonfrontowaliśmy się z lękami finansowymi, ze śmiercią, zweryfikowaliśmy dotychczasowe wartości. To właśnie te planety pokazały, że istnienie dawnych struktur przestało mieć rację bytu. Uświadomiły też konieczność ograniczenia konsumpcjonizmu i hedonistycznego stylu życia. Dobra wiadomość jest taka, że w 2021 roku Saturn z Plutonem już się nie spotkają, ale procesy, które zostały zapoczątkowane, będą miały ciąg dalszy. Pluton zostaje w Koziorożcu do 2024 roku, a Saturn przeszedł do Wodnika 19 grudnia. 21 grudnia połączył się z Jowiszem, planetą dobrobytu i ekspansji. To o wiele sympatyczniejsza para, która zaczyna nowy 20-letni cykl (bo spotyka się z taką częstotliwością), a i Wodnik jest bardziej przyjazny niż Koziorożec. Od Wodnika zaczęliśmy tę rozmowę, więc już wiesz, że jest to znak postępowy i patrzący w przyszłość. Saturn w Wodniku będzie zatem namawiał nas do zaprowadzenia nowego porządku, wdrożenia nowoczesnych rozwiązań, sięgnięcia do pokładów kreatywności, do bycia indywidualistami. Wodnik to również rewolucja, bunt, zdecydowane odcinanie się od przeszłości. Jakby tego było mało, w roku 2021 gwałtowny i nieprzewidywalny Uran, który jest patronem Wodnika, trzykrotnie zrobi kwadraturę do Saturna — w lutym, czerwcu i grudniu. Można się więc spodziewać, że fala protestów, która już się zaczęła, tylko się nasili i będzie zdecydowanie ostrzej. Stare struktury reprezentowane przez Saturna wreszcie zamienią się w ruiny, chociaż nie bez walki.

Czy to dla każdego z nas oznacza nieustanną walkę i same trudności przez cały kolejny rok?
Rok 2021 zapowiada się dynamicznie, nadal będzie sporo niepewności, ale pojawią się też nowe możliwości. Dotychczasowe ograniczenia nie znikną zupełnie, ale dostaniemy szansę, żeby zareagować na nie w inny sposób. Opór, trzymanie się starych rozwiązań, czy apatia tylko pogorszą sprawę. Pora na śmiałe ruchy i innowacje — czyli to, co lubi Wodnik. To, czy się odważymy sięgnąć po wodnikowe idee, w dużej mierze zależy od horoskopu urodzeniowego. To, co się działo na niebie i przyniosło pandemię, na każdego z nas zadziałało w trochę inny sposób. Można powiedzieć, że każdy ma swoją mikropandemię i każdy inną. Przecież nie wszyscy stracili majątek albo zdrowie w wyniku koronawirusa. Są osoby, którym zmiana pomogła odkryć nowe pasje czy źródła zarobków. Co będzie dalej?  Wodnik pobudzi nasze pokłady kreatywności i może się okazać, że niektórzy będą nawet zmuszeni zrobić coś z niczego. W przyszłym roku Saturn w Wodniku zmusi nas do radzenia sobie w takich, a nie innych okolicznościach. Pewnie nie będziemy już tacy potulni jeżeli chodzi o restrykcje, bo nie w naturze człowieka jest życie w ograniczeniu i wiecznej energii oczekiwania.

Gdzie w takim razie w astrologii zaczyna się i kończy nasza wolna wola?
Myślę, że horoskop warto potraktować jako dodatkowe źródło wiedzy o nas samych i zbiór wskazówek, jak żyć harmonijnie z tym, co w danym czasie przynoszą nam planety. Uważam, że lepiej z nimi współpracować niż walczyć, bo szkoda na to energii. Korzystniej poznać te procesy i podążać za nimi z otwartością i ciekawością. Jeżeli akurat ktoś jest pod silnym wpływem Plutona, który namawia do głębokiej transformacji, pracy wewnętrznej i poznania mrocznych zakamarków swojej duszy, warto w tym czasie na przykład rozpocząć psychoterapię i dzięki temu wyjść poza swoje ograniczenia. Jeśli na przykład do tej pory byłam osobą unikającą konfrontacji i strachliwą, lepiej uznać, że przyszedł czas na bycie bardziej asertywną i wreszcie zawalczyć o swoje. Szybko wtedy przekonamy się, że tylko w ten sposób możemy rozwiązać swoje bieżące problemy. Kiedy z kolei działa na nas Neptun, czyli planeta, która wiele rzeczy rozmywa i wprawdzie jest duchowa, ale jednocześnie mało konkretna, możemy nauczyć się trudnej sztuki odpuszczania i zaufania sile wyższej. Lepiej wtedy postawić na relaks, zadbać o swój komfort, analizować swoje sny, czy wyjechać do sanatorium, ale biznesu nie zaczynać. Chyba, że chcemy pisać wiersze czy zostać nauczycielem duchowym. Oczywiście, miewamy pokusę, żeby się upierać i działać zgodnie ze swoim planem, a nie zamysłem planet, ale najczęściej szybko dochodzimy do wniosku, że to się nie opłaca. Bo ile można się rozbijać o mur blokad i opóźnień, które na przykład funduje nam Saturn? Lepiej postąpić rozsądnie, przeczekać i zmienić kierunek. Jeśli nadal nie ustępujemy, to może naszej duszy potrzebne jest doświadczyć rozczarowania albo porażki, bo tylko dzięki temu coś zmienimy w swoim życiu na lepsze. Planety przewidują też uczenie się na błędach, traktując je jako szansę rozwoju. 

ROZMAWIAŁ: Tomek Kocewiak